Miłość szczęśliwa i tragiczna - wybrane przykłady literackie różnych epok

 

 


Miłość – jedno proste słowo, a tkwi w nim cała potęga ludzkich dążeń  i kwintesencja szeroko pojętego szczęścia. Bez względu na epokę czy dzieje historyczne, to miłość zawsze była głównym powodem życia. Wszystko co najpiękniejsze i najwznioślejsze od niej pochodzi i z nią się ściśle łączy. Często  jest ona obiektem filozoficznych spekulacji oraz motywem treściowym literatury, sztuki i filmu. Może być figlarna, wzniosła, magiczna a nawet przebiegła. Lecz niekiedy stanowi siłę niemalże destrukcyjną - prowadzi do depresji i załamania emocjonalnego. Leszek Turkiewicz napisał, że: „nienawiść, depresja, gwałt u swego źródła mają miłość: wypaczoną, nieudaną, stłumioną”.

Zatem na czym polega jej fenomen? W końcu bywa i tak, że zamiast świątyni potrafi skrzętnie wybudować ohydny grobowiec szczęścia

Nie można jednakże jednoznacznie określić czym owe uczucie jest, bądź gdzie znajdują się jego granice. Nikt jeszcze nie spisał pełnej definicji miłości, może dlatego, że jest zbyt niezrozumiała a nawet niepojęta dla człowieka, lecz może również z innej przyczyny - nikt nie odważył się zamknąć w ramy największej tajemnicy ludzkiego życia.

Uczucia tego nie można zamknąć w wąskich ramach znaczeniowych, lecz można wprowadzić pewną systematykę. Istnieją bowiem wytyczne dotyczące rodzaju tej więzi, dla której charakterystyczne jest to, iż zachodzi między dwiema osobami. I tak wyróżniamy miłość patriotyczną, tak ważną dla każdego, związaną z pojęciem ziemi rodzinnej utożsamianej dość często z ojczyzną duszy. Miłość macierzyńska i ojcowska, najbliższa miłości idealnej i ta najbardziej czysta, oparta na bezinteresownej potrzebie troski, nie oczekującej niczego w zamian. Szczególnych rodzajem miłości jest relacja miedzy kobietą a mężczyzną powstająca na fundamencie płci. Zaspokaja ona podstawową potrzebę więzi, bliskości kontaktów seksualnych. Dlatego też odgrywa wyjątkową rolę w życiu człowieka.

Istnieje jeszcze jeden aspekt miłości. Można być szczęśliwym kochając i będąc kochanym. Lecz można przeżywać miłość tragiczną, która ma jakże wiele wymiarów. Pierwszej z nich towarzyszy uczucie spełnienia, radości, na ogół jest to miłość odwzajemniona. Miłości tragicznej zaś towarzyszy uczucie nieszczęścia, rozpaczy, niespełnienia. Uczuciem pośredniczącym miedzy tymi dwoma rodzajami miłości jest miłość szczęśliwa która kończy się tragicznie. Nie można jej zaliczać ani do miłości szczęśliwej, ani tragicznej. W swojej pracy pragnę przeanalizować te trzy rodzaje  miłości dotykające kobiety i mężczyzny. Wspierać się będę dorobkiem literackim różnych epok.

Istotną pozycją wśród kanonów literatury dotykającej miłości jest przepiękna i przesycona czarami historia Tristana i Izoldy, sięgająca czasów średniowiecza. Utwór wywodzący się z opowiadań ludów Celtyckich, z czasów gdy powstawały opowieści Okrągłego Stołu, niejednokrotnie określany jest mianem arcydzieła literatury miłosnej.

Jest to poemat o miłości grzesznej, zakazanej, nie uznawanej przez społeczeństwo. Lecz cóż z tego, skoro nie można się przed nim obronić. Tutaj miłość to uczucie nieokiełznane, to „rozkosz straszliwa i męka bez końca”. Mimo, iż odwzajemniona jest uczucie destrukcyjne, prowadzące kochanków do śmierci, która okazuje się być nieznacząca wobec tak ogromnego i żarliwego uczucia.

W utworze tym mamy doczynienia z „trójkątem miłosnym”. Izolda przeznaczona jest Markowi. Musi zostać  jego żoną chociaż za sprawą magicznego napoju połączyła ją z Tristanem miłość wieczna i nieograniczona. Owo przypadkowe wypicie miłosnego napoju skazuje ich na życie pełne cierpień, upokorzeń, bólu, ale i chwil szczęścia, radości i rozkoszy. Muszą jednak miłość swą ukrywać, chowając się z jej okazywaniem niemalże jak zdrajcy. Spotykają się potajemnie, żyją w ciągłym strachu po to, by choć przez chwile móc ze sobą obcować.

Tragiczne są ich losy i smutna jest ich miłość. Bez względu na decyzję jaką podjęliby kochankowie będzie ona sprowadzać hańbę i smutek na ich los. Mimo wszystko bohaterowie walczą ze swym losem, spotykając się wciąż wbrew rozsądkowi i łamiąc wszelkie wytyczne moralności, jakby chcieli zmienić swoje przeznaczenie.

Dokonać tego jednakże nie są w stanie. Oboje umierają a ich miłość dopiero wtedy zaznaje ukojenia i spełnienia. Z  grobu Tristana wyrasta głóg, którego gałązki zanurzają się w grobie Izoldy udowadniając, że nie ma żadnych granic dla miłości. Przed nią uciec nie można, czego dowodem są losy Tristana i Izoldy i wielu kochanków, jakich było nad dane poznać na kartach historii.

Bardzo często historię tą traktuje się jako jedno z najpiękniejszych dzieł literatury. Opowiada ono bowiem o miłości wielkiej, nie znającej ograniczeń, miłości pięknej, mimo iż grzesznej. Kochankowie „w wielkiej radości, w wielkiej żałobie miłowali się, później zasię pomarli w tym samym dniu, on przez nią, ona przez niego”. Wciąż czytelnicy nasycają się ową opowieścią o miłości, tak bardzo tragicznej  w swych skutkach, pragnąc spotkać ukojenie i zapomnienie od świata, w którym króluje samotność. 

Można rzec, że najbardziej w tematykę miłosna obfitują utwory doby Romantyzmu. Powstały wówczas najsłynniejsze chyba historie miłosne, które łączyła jedna wspólna cecha – wszystkie były nieszczęśliwe. O takiej smutnej i tragicznej w skutkach miłości opowiada J. W. Goethe w „Cierpieniach młodego Wertera”.

W utworze tym miłość jest  uczuciem idealnym, platonicznym. Goethe pokazuje w nim tragiczne skutki miłosnego trójkąta. Uczucie Wertera, głównego bohatera powieści, musi pozostać niespełnione, gdyż jego wybranka ma narzeczonego. Dlatego też bohater przeżywa wszystko samotnie, kontemplując swą miłość w duszy i myślach. A miłość to dla niego największa wartość oraz treść życia.

Główny bohater, nie znajdując już pocieszenia nawet w obcowaniu z naturą, popełnia samobójstwo. Tym samym pokazując jak tragicznym uczuciem okazała się dla niego miłość.

Nie należy jednak zapominać o tym, iż Werter to wyjątkowy młodzieniec. Nie potrafi kochać trochę albo przez chwilę. On cały oddaje się temu szaleństwu, wiruje w duchowej przestrzeni swego uczucia jednocześnie cierpiąc.

Lotta jest dla bohatera ideałem nieosiągalnym, aniołem, „bliźniaczą duszą”, lecz również powodem wielkiego cierpienia i smutku ale i ogromnej ekstazy przeżyć wewnętrznych. Jednakże Werter poddaje się, popełnia samobójstwo nie widząc już żadnej nadziei na szczęśliwy związek z ukochaną. Miłość Wertera jest zatem namiętną siłą władającą całą duszą bohatera i świadczącą o jego człowieczeństwie. Lecz niszczy ona bohatera wkradając się w delikatną sferę jego psychiki i sprowadzając nieszczęście.

O dramatyzmie miłości Wertera decyduje zatem pojawienie się konkurenta. Nadmierna uczuciowość i skłonność do refleksji zmieniają miłość szczęsliwą w uczucie pełne cierpienia, które poprowadziły go do śmierci. Taka jest właśnie miłość romantyczna, bezkompromisowa i przenikająca kochanków. Ale jednocześnie jest to uczucie platoniczne, mogące doprowadzić do obłędu bądź śmierci.

Duch epoki Romantyzmu przeniknął również na ziemie polskie. Doskonałym przykładem miłości pojmowanej jako uczucie wielkie ale i jakże zdradliwe, jest czwarta część „Dziadów” Adama Mickiewicza, w której to nasz wieszcz narodowy prezentuje romantyczne idee miłości. Bohaterem jest Gustaw, indywidualista, po trosze filozof i poeta. Nieszczęśliwa miłość i tak charakterystyczna dla tej epoki nadwrażliwość, doprowadziły go, podobnie jak Wertera, do samobójczej śmierci.

Bohater to widmo, które nawet po śmierci cierpi katusze. Gustaw w swoim życiu spotkał kobietę idealną, „boską kochankę”, dziś powiedzielibyśmy, że bratnią duszę. Uznał ją za osobę idealną, wspaniałą, niepowtarzalną.

Dla Gustawa uczucie, które pojawia się między dwojgiem ludzi, nie może być przerwane przez człowieka a nawet przez śmierć, ponieważ ma ono charakter duchowy. Miłość uzyskuje wymiar sakralny i niezniszczalny przez żadną siłę ludzką. Lecz i tym razem miłość romantyczna sprowadza nieszczęście i smutek, gdyż „Kto za życia choć raz był w niebie/ Ten po śmierci nie trafi od razu”.

Miłość jest dla Gustawa uczuciem jakże tragicznym, męczącym ale i wielkim. Bohater wyraża swój nieustanny ból i tęsknotę za szczęściem. Nie zaznał on bowiem miłosnej rozkoszy spełnienia- jego ukochana wyszła za mąż za innego. Dlatego nawet po śmierci nieszczęśliwy Gustaw cierpi katusze. Dusza zmarłego kochanka uspokoi się bowiem dopiero, gdy połączy się z duszą ukochanej.

Miłość zatem nie jest w tym utworze słodkim nektarem, rozkoszą, radością. A wręcz przeciwnie:„kto miłości nie zaznał ten żyje szczęśliwy” – żali się bohater. Gustaw nawiązuje do Wertera i jego pięknej, wyidealizowanej, aczkolwiek tragicznej w skutkach miłości. Każdy bohater romantyczny przeżywał tak pojmowane uczucie – namiętne, burzliwe ale nieszczęśliwe.

Miłość, jako najważniejsze uczucie w życiu człowieka znalazła swoje miejsce również w literaturze czasów nam współczesnych. W dobie postępu technologicznego, w świecie niemalże idealnym zachowała rys miłości romantycznej. Pięknie opisuje ja Janusz Wiśniewski na kartach „Samotności w sieci”.

 Zagubiona w współczesnym świecie mężatka zawieszona w pustym związku, związku bez uczuć, szuka powiernika w świecie wirtualnym. Staje się nim Jakub, mężczyzna „który zamiast dwóch płuc ma dwa serca”. Zupełnie przez przypadek, jakże oddalone od siebie, spotykają się bliźniacze dusze. Jednak w świecie bez granic odległość nie stanowi przeszkody dla miłości. Przeszkodą jest drugi mężczyzna, mąż głównej bohaterki. Człowiek pozbawiony uczuć, pracoholik i materialista, traktuje żonę jak własność. I to właśnie on dopuszczając się czynu brutalnego zabiera Jakubowi szanse na szczęśliwą miłość. Główna bohaterka, napotkawszy  mężczyznę niemalże idealnego, który pokazał jej, ze wcale nie musi zyć jak do tej pory, ze uczucia i marzenia mają racje bytu w naszym świecie, musi podjąć ważną decyzje. I niestety, biorąc pod uwagę dobro nienarodzonego dziecka decyduje się zostać z jego ojcem. Tym samym rezygnuje z miłości i szczęścia swojego i Jakuba.

Los dwukrotnie zadrwił z Jakuba. Najpierw w okrutny sposób wyrwał mu z objęć Natalie, teraz ją. Widocznie w naszych czasach nie ma już miejsca na miłość, a kto potrafi jeszcze kochać zmuszony jest żyć w nieszczęściu.

Zupełnie inną miłość spotykamy w „Nad Niemnem” Nie jest ona już tak tragiczna w skutkach i okrutna dla kochanków, lecz w pewnym sensie traci na swej romantyczności. Eliza Orzeszkowa pokusiła się na opisanie istoty miłości w życiu człowieka w czasach, kiedy najistotniejszym zadaniem obywatela była praca bądź filantropia.

Miłość niewątpliwie zajmuje wysokie miejsce w systemie wartości w „Nad Niemnem”. Ci, którzy kochają, są szczęśliwi. Marta Korczyńska w młodości odrzuciła Anzelma Bohatyrowicza, którego przecież tak kochała. Strach przed pracą i mezaliansem okazał się jednak silniejszy. Zapłaciła za to samotnością całego smutnego życia.  Smętne staropanieństwo Marty i zdziwaczanie Anzelma to w „Nad Niemnem” stale powracająca przestroga przed zadawaniem gwałtu sercom.

Justyna nie popełniła tego błędu, nie pozbawiła się szczęścia. Przyjmuje oświadczyny Janka, nie zważając na jego chłopskie pochodzenie. Uczucie ich realizuje się przez wspólną pracę i dzielenie trudów życia codziennego. Nie jest to zatem burzliwa, namiętna i przede wszystkim porywcza miłość.

Tutaj historia kończy się szczęśliwie. Justyna pragnie dzielić życie z ukochanym. Wie, że wraz z nim będzie szczęśliwa, mimo trudów jakie zapewne przyniesie jej przyszłość. W końcu nie jest ona bynajmniej przyzwyczajona do pracy. Miłość potrafi zmuszać do wyrzeczeń, czego doskonałym przykładem jest owa powieść.

Bardzo ważną rolę w utworze odgrywa jeszcze para kochanków legendarnych. Mowa o Janie i Cecylii, którzy, mimo iż nierówni stanem, postanowili pozostać razem. Jan i Justyna dobrze więc uczynią, gdy powtórzą po wiekach święty wzorzec mityczny.

Miłość Justyny do Jana oznacza zerwanie z czarem romantycznych uniesień. Nie jest ona ślepo obłędna lecz spokojna i jakże radosna. W romantycznym stylu Justyna kochała Zygmunta. Teraz odrodziła się do innej, rzec można, dojrzalszej miłości. Takiej, w której ważne są także wartości społeczne. Miłość jest tutaj fundamentem małżeństwa i rodziny.

Z miłościa tragiczna spotykamy się w „Lalce” Bolesława Prusa. Wokulskiego, pozytywiste z duszą poety i romantycznego marzyciela dosięga ta nieprzewidywalna siła, zmuszająca wielu spontanicznych lub nieprzemyślanych decyzji.

Wszystko w życiu bohatera zmienia się diametralnie od momentu, w którym spotyka on Izabelę Łęcką, piękną i rozpieszczoną arystokratkę, nawykłą do luksusu pannę. Jakże nieszczęśliwa była to miłość. Najfatalniejszym powodem tragedii Wokulskiego było właśnie źle ulokowane uczucie, to, że zakochał się on wbrew wszelkim racjom i szansom na wzajemność. Cóż z tego, że zdawał sobie on z tego sprawę.

Wokulski pojmuje miłość jako związek dusz, bardzo sentymentalnie. Idealizuje Łęcką, tworząc z niej ideał kobiety. Czy słusznie? Cóż, kobietą była ponoć piękną, lecz chłodną, czym unieszczęśliwiła samą siebie. Nie takiego narzeczonego sobie wyśniła. W końcu w jej oczach był to człowiek z nizin, a ona, psuta komplementami utytułowanych wielbicieli w całej Europie, można powiedzieć, że gardziła takowym adoratorem. Pokuszę się również na stwierdzenie, że była to miłość fatalna. I bynajmniej nie tylko dla Wokulskiego, srogo zranionego przez Łęcką, lecz również dla niej samej, bo przecież nie potrafiła ona pokochać nikogo.

Panna Izabela była kobietą uwodzicielską, potrafiącą prowadzić zręczną grę, aby zatrzymać przy sobie bogatego zalotnika. W końcu Wokulski zauważa dwulicowość ukochanej. Nie potrafi jednak zrezygnować z miłości, która była przecież motorem jego działania. Na wzór romantycznych bohaterów, postanawia popełnić samobójstwo, będące w jego mniemaniu jedynym sposobem na ukojenie bólu. Trudno skomentować słuszność tego sądu. Nie wiadomo ostatecznie, czy Stanisław umiera. Jednakże w ostatnich rozdziałach powieści napomyka on o żalu do siebie samego za łudzenie się i za imanie się metod racjonalnych w walce o serce, które rozumu nie słucha. Ów żal uparcie splata się z natarczywym oskarżaniem panny Łęckiej o nielojalność, o to,  że kalkulowała, że kokietowała od pewnego czasu z zimną krwią, że kłamała. Lecz nie ma on prawa oskarżać jej o nie odwzajemnienie uczuć. On sam przecież na bicie serca pani Stawskiej nie odpowiedział biciem własnego serca.

Myślę, za na podstawie mojej prezentacji wywnioskowały panie, że nie możemy podzielić miłości jedynie na szczęśliwą i tragiczną. Bardzo mocno w literaturze odznaczyła się miłość szczęśliwa która niestety kończy się tragicznie. Przyczyną nieszczęścia w miłości są trójkąty miłosne. Wszędzie gdzie się pojawiają towarzyszy im ból i cierpienie. Nie można także nie zauważyć, iż miłość tragiczna i ta, która się kończy tragicznie jest bardzo szeroko opisana w literaturze w przeciwieństwie do miłości szczęśliwej. Zauważył to również Bogdan Wojcieszke. Żeby nie pozostać gołosłowną przytoczę fragment jego wypowiedzi: „Opowieści o udanych romansach, które dobrze się kończą, dobiegają zwykle kresu przed ołtarzem, w wiec w momencie, kiedy miłość romantyczna ostatecznie przekształca się w kompletną. Opowieści o udanych romansach, które źle się kończą, trwają zwykle nieco dłużej…”. Gdy już mamy do czynienia z miłością szczęśliwą traci ona na swojej romantyczności i nie wzbudza w nas takich emocji jak pozostałe dwa rodzaje miłości. Lecz bez względu na jej postać, wciąż wśród zgiełku tego świata tylko ona potrafi wypełnić życie ludzkie i nadać mu sens. Pojawia się w najmniej odpowiednim momencie, by wszystko pomieszać i otworzyć nam oczy. W końcu nic tak nie potrafi zaczarować naszego świata jak najbardziej szalone z wszystkich uczuć. Żaden człowiek nie jest w stanie zdefiniować tego fenomenu. Może to dobrze. Przecież tam, gdzie pojawia się rozum, na zawsze znika magia.

 

(c)  Alicja zerta@o2.pl

 

Strona główna